Dla kogo
Dla jakich firm z Podhala jest taka strona?
Dla małych firm, które chcą mieć własne miejsce w internecie — nie dla korporacji i nie dla sklepów.
Pensjonaty, warsztaty, salony, przewodnicy, usługodawcy i mała gastronomia. Jedna strona wystarczy, jeśli Twój klient chce przede wszystkim zobaczyć ofertę i zdjęcia, sprawdzić, gdzie jesteś, i wiedzieć, jak się z Tobą skontaktować.
Nie taniej zrobić sobie samemu na darmowym kreatorze?
Zapłacisz mniej, ale dołożysz swoje wieczory. I na tym polega cała różnica.
Darmowe kreatory działają i nie będę ich obgadywał. Rzecz nie w narzędziu, tylko w tym, ile trzeba przy nim przesiedzieć: wybór szablonu, układ, teksty, zdjęcia w odpowiednim rozmiarze, wersja na telefon, polityka prywatności, podpięcie domeny. Za pierwszym razem to kilkanaście wieczorów.
Druga rzecz: darmowy plan zwykle oznacza adres w rodzaju twojafirma.kreator.com i reklamę kreatora na Twojej stronie. Własna domena i usunięcie tej reklamy są płatne — więc „darmowe” kończy się mniej więcej tam, gdzie strona zaczyna wyglądać poważnie.
Jeśli masz czas i ochotę, zrób to sam — serio. Jeśli wolisz ten czas spędzić w swojej firmie, od tego jestem ja.
Mam wizytówkę w Google, po co mi jeszcze strona?
Wizytówka pokazuje, że istniejesz. Strona pokazuje, czym się różnisz.
Wizytówka jest świetna i dla małej firmy często robi więcej niż strona — mówię to wprost, bo tak jest. Pokazuje się w mapce, ma godziny, telefon i opinie. Jeśli ktoś szuka „warsztat Nowy Targ”, to ona go do Ciebie doprowadzi.
Tyle że wizytówka pokazuje wszystkim to samo: kilka zdjęć, godziny i adres. Nie ma na niej miejsca na to, czym Twoja oferta różni się od tej obok, ile kosztuje, jak wygląda i dla kogo jest. Klient, który już Cię znalazł, przychodzi właśnie po to — i albo to znajdzie, albo wróci do wyników wyszukiwania.
Dlatego jedno nie zastępuje drugiego. Wizytówka prowadzi, strona przekonuje. Jeśli wizytówki jeszcze nie masz, zakładam ją razem ze stroną, bez dodatkowej opłaty.
Cena i umowa
Ile kosztuje strona internetowa dla firmy z Podhala?
850 zł za pierwszy rok z opieką albo 1490 zł jednorazowo na własność. Obie ceny są pełne — nie ma „zapytaj o wycenę”.
Z opieką: 300 zł na start i 50 zł miesięcznie, a pierwszy miesiąc masz w cenie. Pierwszy rok wychodzi 850 zł — i dokładnie tyle jest zapisane w umowie, którą zawieramy na dwanaście miesięcy. Domena, hosting i opieka są już w abonamencie.
Na własność: 1490 zł jednorazowo. Płacisz raz, strona zostaje w całości u Ciebie, a domenę i hosting prowadzisz samodzielnie.
W obu modelach strona wygląda i działa tak samo: oferta, zdjęcia, kontakt, karta dań albo cennik usług, galeria, mapa z dojazdem, pomoc przy założeniu wizytówki w Google i polityka prywatności. Różnica jest w domenie i hostingu — w abonamencie opłacam je ja, na własność prowadzisz je sam.
Dodatki mają osobne ceny: kolejna podstrona 190 zł, a od trzeciej 150 zł; drugi język 490 zł na start i 20 zł miesięcznie; formularz zapytań i rezerwacji 390 zł na start i 20 zł miesięcznie; dojazd na spotkanie 100 zł. W abonamencie dochodzi prowadzenie wizytówki Google za 30 zł miesięcznie — w modelu na własność go nie ma, bo nie ma tam stałej opieki.
Jestem zwolniony z VAT, więc płacisz dokładnie tyle, ile widzisz. Cen nie negocjuję, ale też nie namawiam Cię na nic ponad to, czego naprawdę potrzebujesz. I zanim zapłacisz cokolwiek, przygotowuję projekt Twojej strony za darmo.
Co dokładnie robisz za te 50 zł miesięcznie?
Trzy rzeczy: opłacam domenę i hosting, wprowadzam jedną poprawkę miesięcznie i biorę na siebie awarie.
Domenę i hosting opłacam i odnawiam w Twoim imieniu, więc nie musisz pamiętać o terminach. To najczęstszy powód, dla którego strony małych firm nagle znikają.
Raz w miesiącu wprowadzam jedną poprawkę, do trzydziestu minut pracy: zmienię cenę albo godziny otwarcia, podmienię zdjęcie, poprawię opis, dopiszę pozycję do karty dań. Piszesz, co ma być inaczej — i to robię.
Raz w miesiącu dostajesz też ode mnie e-mail z liczbami: ile osób weszło na stronę i ile kliknęło w numer telefonu. Przy okazji pytam, czy coś się zmieniło w godzinach albo w ofercie.
Czego tu nie ma: przebudowy strony, nowych podstron i większych zmian — te rozliczam po 100 zł za godzinę. Pełna lista jest w warunkach współpracy.
Co jeśli zrezygnuję po kilku miesiącach?
Dopłacasz tę część z 850 zł, która jeszcze nie wpłynęła — i nic ponad to.
To nie jest opłata za opiekę, której nie dostaniesz. Start kosztuje 300 zł, choć samo wykonanie jest warte więcej, a różnicę rozkładam na rok, żeby dało się zacząć tanio. Jeśli kończymy wcześniej, rozliczamy właśnie tę różnicę.
Nie ma kar ani opłat ponad tę kwotę. Po pierwszym roku kończysz z miesięcznym wypowiedzeniem i nic nie dopłacasz.
Domenę zabierasz ze sobą razem ze zdjęciami, tekstami, projektem i danymi — wszystko to jest Twoje. U mnie zostaje sam kod, bo płacisz za gotową stronę i opiekę nad nią. Jeśli potrzebujesz również kodu, dopłacasz 1190 zł i jest Twój.
Czy stronę można rozliczyć jako koszt firmy?
Zwykle tak, ale to pytanie do Twojej księgowości, nie do mnie.
Zależy od tego, jak się rozliczasz i jak księgujesz wydatki. Zapytaj swoją księgową albo księgowego, czy stronę, domenę i opiekę możesz wrzucić w koszty działalności. Fakturę wystawiam co miesiąc, na e-mail.
Jak pracujemy
Ile roboty będzie po mojej stronie?
Około godziny: krótka rozmowa i zdjęcia od Ciebie. Resztę robię ja.
Potrzebuję zdjęć i podstawowych informacji: czym się zajmujesz, co oferujesz i jak się z Tobą skontaktować. Teksty piszę ja — dostajesz pierwszą wersję do przeczytania i raz zgłaszasz poprawki.
Nie musisz wiedzieć, czego chcesz, ani umieć tego nazwać. Od tego jest rozmowa: ja zadaję pytania, Ty opowiadasz o swojej firmie, a ułożenie tego w stronę to moja robota.
Profesjonalne zdjęcia albo zdjęcia z drona to osobna, płatna usługa.
Ile trwa wykonanie strony internetowej?
Zwykle kilka dni od chwili, gdy dostanę zdjęcia i informacje.
Najczęściej to materiały opóźniają start, a nie samo wykonanie. Biorę maksymalnie kilka zleceń naraz, żeby każde zrobić porządnie — więc termin rozpoczęcia zależy od tego, ile ich akurat prowadzę, i podaję go wprost, zanim się umówimy.
Czy musimy spotkać się na miejscu?
Nie musimy. Rozmowa zdalna jest w cenie i zwykle wystarcza.
Telefonicznie, przez WhatsAppa albo mailem — jak Ci wygodniej. Jeśli wolisz spotkać się na miejscu, dojazd kosztuje 100 zł, a przy zleceniu odliczam go od ceny strony.
A co, jeśli Ciebie zabraknie?
Dostajesz stronę i wszystkie jej pliki bez dopłaty. A domena i treści od pierwszego dnia są Twoje.
Pracuję sam, więc to pytanie jest na miejscu — i wolę odpowiedzieć na nie, zanim je zadasz.
Domena jest zarejestrowana na Twoją firmę, a zdjęcia, teksty i dane, które przez stronę do Ciebie trafiły, są Twoje. Jeśli zamknę działalność, dostajesz też całą stronę wraz z plikami i instrukcją, co z nimi zrobić — bez dopłaty.
Nawet jeśli coś się stanie po mojej stronie, nie zostaniesz z niczym. Mam to zapisane w warunkach współpracy, więc to nie jest tylko obietnica z rozmowy.
Google i technika
Czy domena i hosting będą moje?
Domena tak, od pierwszego dnia. Hostingiem w abonamencie zajmuję się ja.
Domenę rejestruję na Twoją firmę i to Ty jesteś jej abonentem. W abonamencie opłacam ją i odnawiam w Twoim imieniu. Możesz ją przenieść gdzie indziej w każdej chwili — jeśli robisz to w trakcie pierwszego roku, najpierw rozliczamy resztę z 850 zł, bo to jest ta część ceny wykonania, którą rozłożyłem na raty.
Hostingiem zajmuję się ja, bo w modelu z opieką strona działa na moim serwerze i to część tego, za co płacisz. W modelu na własność sam zajmujesz się i domeną, i hostingiem — to zwykle 160–400 zł rocznie i trzeba o tym pamiętać, bo nieopłacona w terminie domena po prostu wygasa.
Czy strona zagwarantuje mi wysoką pozycję w Google?
Nie, i nikt uczciwy tego nie zagwarantuje. Dbam o wszystko, co zależy od samej strony — reszta dzieje się poza nią.
Co robię naprawdę: strona działa na telefonie, ładuje się szybko, ma opisane zdjęcia, poprawną strukturę i dane firmy w formacie, który maszyna rozumie. Dbam też o to, żeby stronę bez trudu czytały asystenty AI, takie jak ChatGPT czy Perplexity.
Czego nie robię: nie zdobywam odnośników z innych stron, wzmianek o Tobie w internecie ani poleceń. To jest największa część pozycjonowania i dzieje się poza stroną, a więc poza tą ofertą. Pozycjonowania nie sprzedaję i nie udaję, że je sprzedaję.
Jeśli ktoś dzwoni i obiecuje pierwsze miejsce w Google albo żąda opłaty za „aktywację wizytówki” — to nie jest oferta od Google. Google nie dzwoni w tej sprawie, a założenie wizytówki jest darmowe.